Chodzi o preparat EM (= Efektywne Mikroorganizmy). Pośrednio otarł się o IUNG w Puławach, ale licencja bezpośrednio pochodzi z Japonii.
Czytałam porównania efektywności sporządzone przez doradcę ds. rolnictwa rządu Nadrenii-Westfalii. Stwierdził, że ze wszystkich preparatów najszybciej zadziałał EM, i to w najmniejszych dawkach, okazał się więc najbardziej ekonomiczny w użyciu.
Przyznam, że osobiście nie znam innych preparatów, ponieważ EM jest tak uniwersalny, że już przy nim zostałam. Przy użyciu tego preparatu da się zrobić w uprawie niemalże wszystko - zaprawiać nasiona, robić wyciągi ziołowe = biologiczne opryski, nawozy (odpowiedniki gnojówek), robić próchnicę, uszlachetniać gnojowicę

- eliminować zapaszek tejże, pozbywać resztek pożniwnych i wiele, wiele innych.
Kiedy zobaczyłam zdjęcie kompostu, zrobione przez tego profesora, nie wiedziałam, o co chodzi. Zobaczyłam ziemię. A gdzie ten kompost? A to właśnie był kompost, całkowicie przerobiony na próchnicę w ciągu jednego sezonu! (Nie wiem, jak i gdzie wkleić to zdjęcie - powiedzcie jak, to Wam je chętnie udostępnię.)